Ameryka Środkowa,  Meksyk,  Podróże

INSTAGRAMOWE TULUM | CO ZOBACZYĆ?

Najbardziej instagramowe miejsce w Meksyku, albo i w całej Ameryce Środkowej? Zdecydowanie Tulum. Już jakiś czas temu rozsławili je celebryci z całego świata. Klimat boho, piękne plaże, wszystko otoczone magią i spirytualnym klimatem. Takie jest Tulum przedstawiane na instagramie. Jak jest naprawdę?

Pamiętam jak jakieś 7 lat temu pierwszy raz zobaczyłam Tulum na zdjęciach z instagrama, u jednaj z blogerek w słynnym hotelu Azulik. Wtedy dla mnie wydawało się być to tak odległe, nierealne i dalekie. Kiedy kupiłam bilet do Meksyku- wiedziałam, że Tulum musi znaleźć się na liście. Muszę się przekonać i spełnić to swoje małe marzenie.
PS. Czy wiesz, że Tulum oznacza „Twierdza Świtu” w języku Majów?

W tym wpisie opowiem Ci co robić w Tulum. Przedstawię te typowe insta spoty, interesujące miejsca, które są mniej „insta” i dam kilka wskazówek i rad „jak nie pójść z torbami w Tulum”.

Zapraszam na wycieczkę po Tulum!

Najpierw jednak polecam zapoznać się z wpisem: MEKSYK – JUKATAN NA WŁASNĄ RĘKĘ | CO MUSISZ WIEDZIEĆ

Jak dojechać do Tulum?

Najprostszą opcją będzie autobus firmy ADO. Zakładając, że będziesz jak ja, jechać do Tulum prosto z lotniska- autobus kosztuje 340 pesos, czyli około 15€. Jedzie około 2 godzin. Kursują dość regularnie. Pierwszy bezpośredni bus jest o 10.30 a ostatni o 20.20. Wcześniej/ później i w międzyczasie dostać się można z przesiadką w Cancun czy Playa del Carmen. Jeśli startować będziesz właśnie z któregoś z tych dwóch miejsc, będzie dużo więcej połączeń.

Tutaj, w pueblo, znajdziesz również publiczne przystanki autobusów ADO, którymi możesz dotrzeć do prawie każdego innego miejsca w Meksyku- te z lotniska nie jadą do Zony Hotelary.

Oczywiście możliwe jest też taxi, ale to raczej średni biznes.

Gdzie się zatrzymać?

Zacznę od tego, że Tulum podzielone jest na 2 części: Zona Hotelara, która znajduje się na wybrzeżu i Pueblo, czyli lokalna część miasteczka, w której mieszkają lokalsi a życie toczy się normalnie, bez tej fancy otoczki.

Jeśli chcesz troszkę zaoszczędzić- wybierz dzielnicę Pueblo. Jest zdecydowanie taniej a wybór hoteli jest spory. Restauracje uważam są dużo lepsze, a co najważniejsze- sporo tańsze. Dla przykladu: taco w Pueblo 20 pesos, w Zona Hotelara 80 pesos. Centrum dawnej wioski rybackiej z licznymi restauracjami, kawiarniami, barami i sklepami z pamiątkami. Wszystkie obiekty są zgrupowane po lewej i prawej stronie szerokiej drogi biegnącej na całej długości z Cancún do Chetumal na południu Półwyspu

Z ręką na sercu mogę polecić hotel, w którym sama się zatrzymałam: Chill Kanil. Noc dla 2 osób ze śniadaniem kosztowała mnie 45€. Na warunki Tulum to mega cena. Hotel był super, czysty, w spokojnej okolicy, śniadanka pyszne, urządzony w boho stylu. Na miejscu można wypożyczyć rowery za 200 pesos za dzień. Zatrzymałam się tu na 2 noce.

Uważam, że 3 noce w Tulum, na program, który zrobiłam są optymalne.

Gdzie jeść?

Wiele naczytałam się w necie o polecanych knajpkach. Były to np. Buritto Amore czy Matcha Mama. O ile jedzenie tam było spoko, to w Meksyku jadłam w 80% lepiej niż tam.

Sprawdź lokalne miejscówki takie jak: Taqueria La Chiapaneca, Comedor Urbano Tulum, questadilla w El Carboncito czy każdy inny street food.

Jak poruszać się po Tulum?

Najlepiej rowerem, ewentualnie skuterem. Auto odradzam, bo np w Zona Hotelara nie ma za wiele parkingów i nie jest łatwo ot tak się zatrzymać. Polecam rower. Cena za dzień w Pueblo to około 100-200 pesos (około 5€). Z centrum Pueblo do Zona Hotelara jest zaledwie 5km (15 min rowerem) trasa jest naprawdę przyjemna.

Pamiętaj, żeby roweru nie zostawiać na ulicy. Nawet przypiętego. Mądry Polak po szkodzie. Nam ukradli, kiedy przypięłyśmy na chodniku do latarni. W biały dzień, pośrodku Zony Hotelary w Tulum, wszystko pod przykrywką, że tam nie można parkować to musieli usunąć rower. Ale gdzie usunęli i gdzie jest rower już się nie dowiedziałyśmy. Kaucja za rower: 1000 peso. Trochę zabolało.

Dobrym sposobem na przemieszczanie się pomiędzy Pueblo a Zona Hotelara to collectivo, czyli lokalne busiki. Dojedziesz za kilka groszy.

Plaże w Tulum

Kiedy oglądałam w folderach plaże Tulum, te były piękne, szerokie i jakże egzotyczne! Nie mogłam doczekać się aż zobaczę je na własne oczy. Po przyjechaniu do Tulum nastało małe zdziwienie. Jadąc rowerem wzdłuż Zony Hotelary nawet przez sekunde nie było widać morza! Wszystko zabudowane hotelami i beach clubami!

Wejście do takiego Beach Clubu wiąże się z koniecznością opłacenia „minimum consumo”, czyli minimalnej kwoty, którą zobowiązani jesteśmy wydać w tym miejscu. Bardzo często są to kwoty rzędu 70€ na osobę. Trochę średnio. Hotele przy plaży też kosztują krocie.

Przez długi czas było to dla Tulum sporym problemem. Beach Cluby i Hotele blokowały przejścia na plażę. Warto wiedzieć, że od jakiegoś czasu mają obowiązek przepuszczać ludzi przez swój teren na plażę. Odmowa wiąże się z ogromnymi karami finansowymi dla miejsca, dlatego nie bądź jak ja i nie wstydź się zapytać.

Trasą insta spotów

Zacznijmy od Zony Hotelary i kilku najważniejszych spotów, z których słynie Tulum. Zacznę tak naprawdę od końca strefy hotelowej i będę kierować się w stronę Ruin w Tulum i później przez Pueblo dalej.

Follow that dream

Słynny znak drogowy z napisem „Follow that dream”. Żeby go znaleźć wpisz w mapę google: Lolita Lolita Tulum- to butik zaraz przy znaku.

Matcha mama

Bardzo instagramowa knajpka. Zjesz tu super bowle w postaci lodów. Napijesz się smoothie czy właśnie wszystkiego z dodatkiem matchy. To, co jednak robi całą robotę, to klimat miejscówka. Sprawdź koniecznie.

Polecam zwłaszcza na pyszne i zdrowe śniadania. Taki Bowl to koszt około 220 pesos (12€).

Ven a la Luz

Chyba jednak jedno z najpopularniejszych miejsc. Znajduje się w hotelu Ahau. wejściówka 60 pesos (około 3€), masz minutę na zrobienie idealnego zdjęcia!

Czekałyśmy w kolejce jakieś 20 mim. Najlepiej podobno wybrać się na otwarcie, albo przed zamknięciem (9-18:00 jest otwarte). Tego dnia jednak otworzyli dopiero koło 9:40. Poprzedniego dnia był tam festiwal, więc może dlatego. UWAGA, TO POD TYM HOTELEM UKRADLI NAM ROWER!

Conestesia królik

Taki uroczy króliczek. Była to wejściówka do Conestesia Beach Clubu ten został już zamknięty. Teraz stoi sobie taki uroczy króliczek sam.

SFER IK muzeum*

Zaznaczone gwiazdką bo ja tam nie byłam. Czytałam dużo o miejscówce, ale zdecydowałam się odpuścić. Muzeum to namiastka hotelu Azulik, jednak moim zdaniem cena jest wysoka (10$) jeśli porównamy co dostaniemy w zamian (kilka niedużych pomieszczeń).

Zona Archeologica w Tulum

Czyli słynne ruiny w Tulum!

Nie jestem ekspertem żeby teraz opowiadać o każdym kamieniu ciekawą historię. Jeśli jednak mówię, że warto, to warto! Jeden z najbardziej charakterystycznych kadrów jeśli wpiszemy w google „Tulum”. Ta miejscówka znajduje się w strefie archeologicznej Tulum – przy początku Zona Hotelara.

Jest to miasto Majów, może nie tak imponujące jak np Chitzen Itza, ale mi podobało się  bardziej. Jest to też jedyne miasto Majów położone nad brzegiem morza, no i jedno z najlepiej zachowanych.

Nawet jeśli nie jesteście miłośnikami historii i jak to moi kompani nazwali „martwych kamieni”, to i tak warto przyjechać tu dla widoków. Najbardziej imponującą budowlą na terenie ruin jest El Castillo, co znaczy „zamek” położony na szczycie klifu.

Informacje praktyczne:

-otwarte codziennie 8:00-17:00
-teren jest większy niż może się wydawać.
-zwiedzanie bez przewodnika- ok 1,5h
-przyjdź rano żeby uniknąć tłumów.
-wstęp 100 pesos- około 4€ (nie można płacić ani kartą ani w dolarach czy euro)
-parking pod kompleksem około 100 pesos.

Pueblo w Tulum

Tulum Pueblo to nazwa centrum miasta. Znajduje się w głębi lądu, około pięciu kilometrów od plaży. Oto tańsze noclegi i restauracje. Przez to centrum przebiega również główna droga biegnąca na północ (Playa del Carmen- Bacalar/ Chetumal).

Holistyka- Art walk

Kilka info praktycznych:
Art Walk znajduje się w hotelu Holistyka, wstęp jest darmowy, także dla odwiedzających nie będących goścmi hotelu. Miejsce jest w Tulum (pueblo), pośrodku dżungli. Chyba moje ulubione miejsce w całym Tulum. Powstało we współpracy z lokalnymi artystami.

Welcome in Holistyka Art Walk- this is a magical jorney through the jungle where we can enjoy mystical installations that like energy portals,presents us a new way of introducing ourselves to nature.

„Sometimes a what we really need is a is a bereak in a beautyful place, to figure everything out”.

Laguna Kaan Luun

Jak dostać się z Tulum do laguny?

Laguna oddalona jest od Tulum (pueblo) o około 11 kilometrów w jedną stronę. Jak się tam dostać?

-autem/skuterem– wypożyczony srodek transportu to najlepsza opcja. Skuter wypożyczysz nawet za 15euro za dobę.
rowerem– jest możliwe, ale droga jest dość ruchliwa i nie ma pobocza.
collectivo– dojdz do przystanku collectivo i dojedź do początku jungli, później do przejścia będziesz mieć około 15min.
-taxi- my tak pojechałyśmy, w pierwszą stronę 250 peso, powrót 150, czyli około 20euro za jazdę w 2 strony.

Informacje

-wstęp 300peso (15€)
-opłata za drona 150peso (sprawdzali czy wykupione jest pozwolenie)
-kajak, SUP – 150peso / 1h

Co jeszcze warto tu robić?

-Do dyspozycji są huśtawki, hamaki, czyli miejsce idealne na chillout.
-platforma widokowa- nie masz drona? Nie martw się, jest tu takze platforma widokową, z której zobaczysz cenote znajdująca się na środku laguny.
-a propos cenoty- możesz w niej nurkować jeśli masz odpowiednie kwalifikacje (z przewodnikiem).

To miejsce zrobiło na mnie największe wrażenie z całego Tulum!

Cenoty w okolicy Tulum

W okolicach Tulum znajdziesz wiele pięknych cenot! O tych powstanie jeszcze wpis. Te najpopularniejsze z Tulum, które chętnie bym odwiedziła, gdybym tylko miała więcej czasu to: Cenote dos Ojos, Blue Cenote, Cenote Zacil Ha, czy Gran Cenote. Ja zdecydowałam się na odwiedzenie cenot w pobliżu miasta Valladolid. Te są tańsze i mniej turystyczne.

Podsumowanie

Czy Tulum okazało się takie, jakie miałam w swoich wyobrażeniach znając je tylko z social mediów? No nie do końca. Zone Hotelare wyobrażałam sobie trochę inaczej niż jedną ulicę wzdłuż plaży, której wcale nie widać bo wszystko zabudowane jest z każdej strony. Tulum wcale nie jest takie boho i magiczne na jakie jest kreowane. Wszystko jest przesadnie drogie. Tutaj też spotkała nas jedyna nieprzyjemna sytuacja w Meksyku. Czy żałuję zatem odwiedzenia Tulum? Nie!

Lokalna część miasteczka była cudowna. Lokalne żyćko, fajne knajpki, spacer po dżungli (art walk), Laguna Kaan Luun, super hotel z dobrym jedzonkiem.. Ta część miasteczka była super!

Ale równie dobrze super było zobaczyć Zone Hotelare z tymi miejscówkami, które znałam z internetu i przekonać się na włase oczy!

Czy podobało mi się Tulum? Mam mieszane uczucia. Cieszę się, że je zobaczyłam. Że zobaczyłam ruiny i strefę archeologiczną, podobało mi się Pueblo, zobaczyłam miejsca, które zawsze chciałam. Czy wrócę do Tulum? Raczej nie. To miasteczko nie złapało mnie tak za serce jak inne podczas tej wyprawy. Uważam, że jest trochę przereklamowane i raczej 2 tygodni bym tam nie wytrzymała. Na 2/3 dni polecam!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.