Europa,  Madera,  Podróże,  Portugalia

PONTA DE SÃO LOURENCO | TREKKING | INFORMACJE

Dziś zabiorę was w podróż po jednej z piękniejszych tras trekkingowych na Maderze. Znajduje się ona w moim Top 3 tras na wyspie! Ponta de São Lourenco – Półwysep Świętego Wawrzyńca, to najbardziej na wschód wysunięta część wyspy. Podziwiać tu można najpiękniejsze wschody słońca, wędrówka przez niego dostarczy niezapomnianych wrażeń, a widoki zapamiętacie na długo.

Półwysep Świętego Wawrzyńca to część wyspy zupełnie inna od pozostałych, klimat różni się od innych części Madery. Półwysep pozbawiony jest wysokiej roślinności. Latem można powiedzieć, że klimat przypomina ten pustynny. Jest upalnie i sucho, cały teren jest wysuszony. Zimą natomiast kolorem dominującym jest soczysta zieleń. Będąc na Maderze dwa razy (październik i grudzień) przyznaję, że mi do gustu przypadła bardziej ta soczysta zieleń, choć i tak zawsze jest tu pięknie.

O tym jak zaplanować idealne wakacje na Maderze przeczytasz we wpisie: MADERA NA WŁASNĄ RĘKĘ | WSZYSTKO CO MUSISZ WIEDZIEĆ + KOSZTORYS. A także inne wpisy z Madery i miejsca warte odwiedzenia znajdziesz tutaj: MADERA.

Szczegóły trasy

Start: Ponta de Sao Lourenco, końca drogi ER 109.
Długość: 6/7 kilometrów (w dwie strony).
Czas: 3/4 h (w dwie strony).
Powrót: tą samą trasą.
Trudność: średnia.

Jak dostać się do Ponta de São Lourenco?

Autem– najłatwiejsza opcja, należy dojechać do końca drogi ER 109, tam znaleźć parking.

Autobusem– Ponta de São Lourenco to jedno z nielicznych miejsc, gdzie dojechać można komunikacją miejską. Kursuje tu autobus nr. 113 z Funchal, odjeżdża z dworca obok kolejki Teleféricos. 3€/os/w jedną stronę.

Trekking Ponta de São Lourenco

Na trekking warto zarezerwować sobie jakieś 4 godziny (w dwie strony). Dystans do pokonania to około 3 kilometry w jedną stronę, czyli razem 6 (może trochę więcej, bo oficjalna trasa, zaznaczona na zdjęciu poniżej, nie obejmuje dojścia do ostatniego punkty, czyli widoku na Ponta do Furado, to będzie może jakieś 500 metrów dodatkowo.

Trasa może wydawać się krótka i dość łatwa, ale uprzedzam.. Wcale taka nie jest. Za pierwszym razem będąc na Maderze, nie przygotowałam się odpowiednio i po przejściu może 1/3 trasy wróciłam zniechęcona. Występuje tu dość dużo stromych podejść. Kolejny pobyt na Maderze- priorytetem było rozliczenie się z Wawrzyńcem i przejście go. Tym razem przygotowałam się odpowiednio i było super! Na samym dole wpisu przeczytacie, o czym warto pamiętać i jak się przygotować.

Trasa rozpoczyna się przy końcu drogi ER 109, kończy się ona rondem, i tutaj można od razu zostawić samochód na bezpłatnym parkingu. Parkingów jest naprawdę sporo, w grudniu nie było problemów ze znalezieniem miejsca zaraz przy początku trasy. W sezonie jednak bywa ciasno i czasem trzeba przejść się kawałek.

Najlepsza pora na trekking

Warto wybrać się tutaj już z samego rana, jest to najbardziej na wschód wysunięta część wyspy, przez co wschody słońca są tu przepiękne. Nie oznacza to wcale wstawania skoro świt, bo np. w grudniu, wschód słońca był dopiero o 8 rano, także na spokojnie można było się wyspać. W miesiącach letnich jest to około 7 rano. Nam niestety nie udało wybrać się na wschód słońca, cały dzień był tak naprawdę bardzo pochmurny i wietrzny, a półwysep Świętego Wawrzyńca to było jedyne miejsce, gdzie akurat nie padało 100%.

Tip: Półwysep Świętego Wawrzyńca to chyba najsuchsza i najbardziej słoneczna część wyspy, jeśli wasze plany krzyżują się przez pogodę, to warto sprawdzić jaka jest akurat tutaj.

Trekking już od samego początku jest przepiękny widokowo. Cały czas oczy cieszy widok oceanu i coraz bardziej przybliżający się koniec półwyspu. Tak jak wspominałam wcześniej, są tu dość ostre podejścia a droga nie jest raczej utwardzana. Po drodze można spotkać różne zwierzątka, przede wszystkim jaszczurki czy różne gatunki ptaków.

Cała trasa jest bardzo dzika, ale jednocześnie dobrze przystosowana do dreptania. Co chwilę można się zatrzymywać, wzdychać z zachwytu i odkrywać przepiękne kadry do zdjęć, na trasie mija się też kilka punktów widokowych na wybrzeże.

Na trasie mija się też miejsce, gdzie podczas pięknej pogody, wypożyczyć można kajak i w ten sposób zobaczyć półwysep od tej drugiej strony. Świetna opcja. Niestety, wszystko zależy od prądów morskich. Kiedy my pokonywaliśmy półwysep, prądy były za mocne i nie było takiej możliwości.

Dalej na trasie..

Mniej więcej po pokonaniu 3/4 trasy dojdziemy do Casa do Sardinha, czyli domu Sardynki. Mały, uroczy domek, otoczony pięknymi palmami, już z bardzo daleka jest widoczny. Jest to jedyne miejsce na trasie, gdzie można się zatrzymać, kupić coś do picia, czy jedzenia (ceny są wysokie). W sezonie, kiedy turystów jest bardzo dużo, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jedzenie się tam skończy, dlatego warto mieć prowiant ze sobą. Jest to też jedyne miejsce na trasie, gdzie skorzystać można z toalety.

Domek Sardynki otwarty jest przez cały rok, wyjątkiem są deszczowe i chłodniejsze dni, wtedy nie otwierają. Podczas naszego trekkingu, pogoda była średnia (trochę padało) i domek był zamknięty, jednak kilka dni wcześniej (rozmawialiśmy z napotkaną parą turystów) był otwarty i normalnie funkcjonował.

Idąc dalej, czeka ostatnie podejście do samego końca trasy, czyli widoku na Ponta do Furado. Podejście to jest bardzo strome i ogromnie męczące, ale widok wynagradza cały ten trud.

Ponta de São Lourenco to jedno z piękniejszych miejsc na wyspie i zdecydowanie wartych odwiedzenia, jeśli powiem, że pobyt na Maderze, bez przejścia tej trasy nie będzie kompletny, to nie będzie w tym przesady, to właśnie jeden z tych powodów, przez które wróciłam na wyspę.

O czym warto pamiętać?

  • Odpowiednie obuwie– trampeczki czy sandałki zdecydowanie odpadają, ja wyciągnęłam swoją lekcję i za drugim razem wzięłam odpowiednie buty. Trasa w wielu miejscach nie jest utwardzana, podczas deszczu wszystko zamienia się w jedno wielkie błoto. Buty sportowe, a jeszcze lepiej trekkingowe to podstawa.
  • Krem z filtrem – Półwysep jest bardzo wietrzny, słońce nie jest tu aż tak dokuczliwe, można wcale nie odczuwać tego jak praży. Warto się wysmarować przed.
  • Coś ciepłego- zawsze się tu przyda. Bluza, albo kurtka przeciwdeszczowa, lepiej mieć niż nie mieć, pogoda zmienia się dość szybko. My zaczynaliśmy trasę w słońcu a kończyliśmy cali mokrzy (choć padało może 5 minut, ale za to jak..).
  • Zapas wody– po drodze nie bardzo jest gdzie kupić wodę, oprócz Domu Sarnynki, dlatego warto mieć butelkę ze sobą.
  • Prowiant– trasa jest dość męcząca, jedyne miejsce gdzie kupić można coś do jedzenia to wyżej wspomniany Dom Sardynki, nie zawsze jednak jest otwarty, nie zawsze też jest duży wybór (podczas sezonu często brakuje przekąsek).
  • Im wcześniej tym lepiej– zwłaszcza w sezonie. Trasa jest bardzo popularna wśród turystów. Za pierwszym razem, w październiku, było tu mnóstwo osób. W grudniu, spotkaliśmy zaledwie kilka.

O tym jak zaplanować idealne wakacje na Maderze przeczytasz we wpisie: MADERA NA WŁASNĄ RĘKĘ | WSZYSTKO CO MUSISZ WIEDZIEĆ + KOSZTORYS. A także inne wpisy z Madery i miejsca warte odwiedzenia znajdziesz tutaj: MADERA.

Travelholiku

Zapisz się teraz, aby otrzymywać treści, które uczynią Twoje podróże jeszcze bardziej niezapomnianymi!

We don’t spam! Read our privacy policy for more info.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *